Leon całą noc czuwał przy łóżku Violetty, miał wielkie nadzieje, że się obudzi. Był bardzo zaniepokojony stanem swojej narzeczonej.
Nagle serce przestało bić. Tętno się wyzerowało. Leon zawołał Federica, on kazał mu wyjść. Chłopak protestował, bo chciał zostać z wybranką. Poprosił lekarza, żeby mógł ją pocałować - on zaprzeczył. Został wyniesiony przez ochronę. Leon nie mógł znieść tego, że ona mogła umrzeć w każdej chwili - przez to uronił łzę. Nie mógł się powstrzymać więc wybiegł na salę, gdzie była reanimowana dziewczyna. Mężczyzna pocałował Violettę, ponieważ chciał zrobić to przed jej śmiercią. Jakimś cudem serce dziewczyny zaczęło bić. Leon poczuł rozpierającą jego serce radość. Kobieta się obudziła, wszyscy się uradowali. Narzeczony mocno przytulił narzeczoną, uronił łzę szczęścia z tego powodu.
- Co się stało, gdzie ja jestem? - zapytała z przerażeniem Violetta.
- Uratowałaś dziecko w wózku, które stało na środku ruchliwej ulicy. Jednak nie zauważyłaś szybko jadącego pojazdu i samochód Cię potrącił - odpowiedział Leon.
- A już sobie przypominam.. trochę..
- Tak musisz odpocząć, Federico mnie woła.
- Poczekaj..
- Co się stało?
- Chciałam wiedzieć, czy my naprawdę to robiliśmy?
Leon pogłaskał ją po policzku i zasunął jej kosmyk włosów za ucho i odpowiedział:
- Tak może będziemy mieli dziecko.
- O to wspaniale się składa! Tata zawsze chciał mieć wnuka lub wnuczkę.
Chłopak uśmiechnął się i poszedł na korytarz, żeby porozmawiać z lekarzem.
*Na korytarzu*
- Muszę Cię o coś spytać.. - powiedział Fede
- A czemu, co się stało?
- Czy wy uprawialiście seks?
- Tak, a czemu pytasz? - powiedział zakłopotany Leon
- Bo w jej macicy rozwijał się płód, ale poroniła... To wszystko przez wypadek.
- Ccc- co? - mężczyzna doznał szoku.
- Tak... I ty jej o tym powiesz.
- Ja? Czemu akurat ja, a nie np. ty? Przecież jesteś lekarzem.
- Owszem jestem nim, ale ona na pewno to źle przyjmie, więc lepiej, żeby powiedziała jej to osoba, którą kocha, czyli ty Leonie.
- Dobrze zrobię to, ale tylko dla jej dobra. A nie lepiej byłoby, gdyby nie wiedziała, że była w ciąży?
- Stanowczo nie! Violetta musi znać prawdę.
Mężczyźni rozmawiali tak głośno, że dziewczyna usłyszała ich rozmowę. Ze smutku wstała z łóżka i z żalem poszła do Leona.
- Czemu chciałeś zataić przede mną to, że byłam w ciąży? - powiedziała ze łzami w oczach Violetta.
- To nie tak jak myślisz.
- A jak?
Dziewczyna wybiegła na plener, a za nią chłopak. Leon dogonił Violettę:
- Violu nie uciekaj. Ja po prostu nie wiedziałem jak to przyjmiesz, dlatego nie wiedziałem kiedy mam Ci to powiedzieć, bo teraz jesteś w ciężkim stanie i to by jeszcze pogorszyło twój stan zdrowia.
- Rozumiem, już dobrze.. Poniosło mnie.
Chłopak przytulił dziewczynę i odprowadził ją do sali, po czym podszedł do Federica.
- Jak ona to przyjęła? - zapytał Fede
- Eh.. Szkoda gadać.
- Ale jest plus, ani ty, ani ja nie musieliśmy jej o tym mówić. Sama się dowiedziała.
- Nie wiem czy to na pewno dobrze.
Leon poszedł do Violetty, która rozmyślając leżała w łóżku:
- Violu, jak się czujesz? - zapytał troskliwie chłopak
- A jak mam się czuć, gdy straciłam dziecko?
- Rozumiem Cię, ale nie ma się co smucić, postaramy się o nowe - powiedział opiekuńczo mężczyzna.
Violetta wstała z łóżka, uśmiechnęła się, i przytuliła chłopaka.
- Wiem! - Wykrzyknął Leon.
- Co?
- Weźmiemy ślub już za 2 tygodnie, nie ma na co czekać! I nie mów nie.
- Ale czy to na pewno dobrze?
- Nie jesteśmy biedni, więc starczy nam na ślub.
- Dobrze! Nie mogę się już doczekać! Ale jest jeden problem...
- Jaki?
- Tata...
- Co tata?
- Wiesz jaki on jest, na pewno nie pozwoli nam.
- Violu, jesteś już pełnoletnia i możesz robić co Ci się tylko podoba
- No wiem, ale muszę się liczyć z jego zdaniem.
- Więc pojedziemy do wszystkich i rozdamy zaproszenia, rozmawiałem z Federico i powiedział, że można już Cię wypisać.
- To wspaniale! Najpierw pojedźmy do Francesci i Tomasa.
- W porządku.
- Heej Fran - Powiedziała radośnie Viola
- Cóż to moje oczy widzą, Violetta?
- We własnej osobie - powiedziała chichocząc dziewczyna.
- Dawno się nie widziałyśmy.
- Tak, dużo się wydarzyło.
- Wejdźcie do środka to pogadamy, Tomas zrobi kawę.
- Ładnie macie w domu, przemeblowaliście?
- Tak, zauważyłaś - powiedziała uśmiechając się.
- Więc tak chciałam wam dać zaproszenie na nasz ślub, który odbędzie się za dwa tygodnie.
- Co? Już? To wspaniale, życzę wam szczęścia, na pewno będziemy.
- To dobrze, bardzo zależy mi na waszym przybyciu. A zapomniałabym, czy mogłabyś przekazać jeszcze te zaproszenia dla ; Cami i Brodwaya, Maxiego i Nati, Andresa, Federica, Luci, Napo, Diego, Braco, bo nie mam czasu, a wiem, że ty się z nimi widujesz.
- Nie ma sprawy, z przyjemnością - odparła Fran.
- Leon, chodź pokaże Ci moje nowe auto - zawołał Tomas
Chłopak poszedł obejrzeć nowy samochód fałszywego kolegi:
- Leon przemyślałem to co zrobiłem wtedy i przepraszam, wybaczysz mi ?
- Dobrze, wiem, że Cię poniosło, ale nie można wytrącać kogoś z rąk.
- Przepraszam.
- Nie tylko mi to się należy, przede wszystkim Violetcie.
- Wiem o tym, muszę ją przeprosić, tylko nie przy Francesce, bo ona nie może o tym wiedzieć.
- To już będzie wasza sprawa, teraz pokaż mi ten samochód.
Fajny Volkswagen
- Dzięki
- (...)
W tym czasie dziewczyny rozmawiały:
- Fran jesteś moją przyjaciółką, muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak, co chciałaś mi powiedzieć?
- Bo my z Leonem uprawialiśmy seks i tata się dowiedział, zaczęłam się z nim kłócić, i wybiegłam na ulicę, na środku niej stał wózek z dzieckiem, więc odepchnęłam je, ale nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu i mnie potrącił.
- Co? Dobrze, że Ci się nic nie stało, a czemu mi nie powiedziałaś nic o tym, odwiedziłabym Cię?!
- Zaraz Ci powiem, poczekaj... Gdy leżałam w łóżku, w szpitalu usłyszałam jak Leon rozmawia z lekarzem (Federiciem) i powiedzieli, że byłam w ciąży, ale poroniłam.
- Co? Bardzo mi przykro, nie przejmuj się, na pewno będziecie mieli jeszcze jedno dziecko.
- Fran, potem pogadamy, bo muszę już jechać, do Germana, muszę mu powiedzieć o tym, że będzie ślub.
- Dobrze, ale wpadnij jeszcze do mnie.
- Leon, chodź, musimy jechać! - zawołała Violetta
- Już idę! - odkrzyknął chłopak
- Musimy jechać do Germana
- Teraz?
- Tak, teraz, idź już na dwór, ja zaraz przyjdę, tylko zamienię kilka słów z Tomasem, bo coś chce ode mnie. - odpowiedziała Viola
- Dobrze kochanie.
Tomas podszedł do Violetty i powiedział jej:
- Przepraszam Cię z całego serca, po prostu mnie poniosło wtedy - powiedział chłopak
- To jeszcze nie wszystko za co masz mnie przeprosić! A to , że powiedziałeś o zaręczynach tacie? Sama to chciałam zrobić! - skarżyła się dziewczyna
- Przepraszam Cię, jestem głupi, po prostu byłem zazdrosny.
Dziewczynie zrobiło się żal Tomasa, więc mu wybaczyła i poszła do Leona.
- Wsiadaj kochanie, kierunek dom Germana - powiedział narzeczony.
- Jakiś ty zabawny - odpowiedziała chichocząc Violetta.
- Cześć tato! Cześć Angie, Ramallo i Olga! - wykrzyczała Violetta gdy weszła do domu.
- Cześć Violu! wykrzyknęli wszyscy z uśmiechem.
- Już Cię wypisali ze szpitala? - zapytał German
- Tak tato!
- Bardzo szybko prawda? - powiedziała Angie
- Tak. - uśmiechnęła się Viola
Po tym, wszyscy przytulili Violettę.
- Tato jest coś co chcemy Ci powiedzieć (z Leonem).
- Słucham. Chodźmy usiąść na kanapę, a nie będziemy stać - odrzekł German.
- No więc tak. Chcemy wziąć ślub już za 2 tygodnie, tato proszę nie krzycz, a za nim coś powiesz to ja mam prawo robić to co chcę, ponieważ jestem już pełnoletnia.
German był zaskoczony i nie wiedział co powiedzieć.
- Violetto przecież... - Mężczyzna w tym momencie się zaciął, ponieważ Angie i Ramallo szturchnęli go w łokieć. - To wspaniała wiadomość! Możecie wziąć ślub kiedy tylko chcecie.
- Tato, ale naprawdę nie jesteś zły?
- Nie! Naprawdę się cieszę! - po tym wszyscy się przytulili
Po chwili ktoś gwałtownie zapukał do drzwi...