środa, 5 marca 2014

Bochaterowie

                                                         Violetta Verdas (Castillo) (19lat)

Leon Verdas (22 lata)


Tomas Heredia (21 lata)


Francesca (21 lat)


German Castillo (45 lat)


Angie Castillo (Carrara) (35 lat)



Camila Torres (20 lat)



Ludmila Ferro (21 lat)


Maxi Ponte (22 lata)



Naty Ponte (22 lata)


Olgita - Olga (51 lat)


Ramallo (52 lata)


Lara (22 lata)

Diego Dominquez (22 lata)


Mama Leona - Valeria (40 lat)


Lussi Ferro (15 lat) (zmyślona siostra Ludmily) 



Rozdział 3 - wychodzę ze szpitala

Leon całą noc czuwał przy łóżku Violetty, miał wielkie nadzieje, że się obudzi. Był bardzo zaniepokojony stanem swojej narzeczonej.
 Nagle serce przestało bić. Tętno się wyzerowało. Leon zawołał Federica, on kazał mu wyjść. Chłopak protestował, bo chciał zostać z wybranką. Poprosił lekarza, żeby mógł ją pocałować - on zaprzeczył. Został wyniesiony przez ochronę. Leon nie mógł znieść tego, że ona mogła umrzeć w każdej chwili - przez to uronił łzę. Nie mógł się powstrzymać więc wybiegł na salę, gdzie była reanimowana dziewczyna. Mężczyzna pocałował Violettę, ponieważ chciał zrobić to przed jej śmiercią. Jakimś cudem serce dziewczyny zaczęło bić. Leon  poczuł rozpierającą jego serce radość. Kobieta się obudziła, wszyscy się uradowali. Narzeczony mocno przytulił narzeczoną, uronił łzę szczęścia z tego powodu.
- Co się stało, gdzie ja jestem? - zapytała z przerażeniem Violetta.
- Uratowałaś dziecko w wózku, które stało na środku ruchliwej ulicy. Jednak nie zauważyłaś szybko jadącego pojazdu i samochód Cię potrącił - odpowiedział Leon.
- A już sobie przypominam.. trochę..
- Tak musisz odpocząć, Federico mnie woła.
- Poczekaj..


- Co się stało?


- Chciałam wiedzieć, czy my naprawdę to robiliśmy?
Leon pogłaskał ją po policzku i zasunął jej kosmyk włosów za ucho i odpowiedział:
- Tak może będziemy mieli dziecko.
- O to wspaniale się składa! Tata zawsze chciał mieć wnuka lub wnuczkę.
Chłopak uśmiechnął się i poszedł na korytarz, żeby porozmawiać z lekarzem.
*Na korytarzu*
- Muszę Cię o coś spytać.. - powiedział Fede
- A czemu,  co się stało?
- Czy wy uprawialiście seks?
- Tak, a czemu pytasz? - powiedział zakłopotany Leon
- Bo w jej macicy rozwijał się płód, ale poroniła... To wszystko przez wypadek.
- Ccc- co? - mężczyzna doznał szoku.
- Tak... I ty jej o tym powiesz.
- Ja? Czemu akurat ja, a nie np. ty? Przecież jesteś lekarzem.
- Owszem jestem nim, ale ona na pewno to źle przyjmie, więc lepiej, żeby powiedziała jej to osoba, którą kocha, czyli ty Leonie.
- Dobrze zrobię to, ale tylko dla jej dobra. A nie lepiej byłoby, gdyby nie wiedziała, że była w ciąży?
- Stanowczo nie! Violetta musi znać prawdę.
Mężczyźni rozmawiali tak głośno, że dziewczyna usłyszała ich rozmowę. Ze smutku wstała z łóżka i z żalem poszła do Leona.
- Czemu chciałeś zataić przede mną to, że byłam w ciąży? - powiedziała ze łzami w oczach Violetta.
- To nie tak jak  myślisz.
- A jak?
Dziewczyna wybiegła na plener, a za nią chłopak. Leon dogonił Violettę:
- Violu nie uciekaj. Ja po prostu nie wiedziałem jak to przyjmiesz, dlatego nie wiedziałem kiedy mam Ci to powiedzieć, bo teraz jesteś w ciężkim stanie i to by jeszcze pogorszyło twój stan zdrowia.
- Rozumiem, już dobrze.. Poniosło mnie.
Chłopak przytulił dziewczynę i odprowadził ją do sali, po czym podszedł do Federica.
- Jak ona to przyjęła? - zapytał Fede
- Eh.. Szkoda gadać.
- Ale jest plus, ani ty, ani ja nie musieliśmy jej o tym mówić. Sama się dowiedziała.


- Nie wiem czy to na pewno dobrze.


Leon poszedł do Violetty, która rozmyślając leżała w łóżku:
- Violu, jak się czujesz? - zapytał troskliwie chłopak
- A  jak mam się czuć, gdy straciłam dziecko?
- Rozumiem Cię, ale nie ma się co smucić, postaramy się o nowe - powiedział opiekuńczo mężczyzna.
Violetta wstała z łóżka, uśmiechnęła się, i przytuliła chłopaka.
- Wiem! - Wykrzyknął Leon.
- Co?
- Weźmiemy ślub już za 2 tygodnie, nie ma na co czekać! I nie mów nie.
- Ale czy to na pewno dobrze?
- Nie jesteśmy biedni, więc starczy nam na ślub.
- Dobrze! Nie mogę się już doczekać! Ale jest jeden problem...
- Jaki?
- Tata...
- Co tata?
- Wiesz jaki on jest, na pewno nie pozwoli nam.
- Violu, jesteś już pełnoletnia i możesz robić co Ci się tylko podoba
- No wiem, ale muszę się liczyć z jego zdaniem.
- Więc pojedziemy do wszystkich i rozdamy zaproszenia, rozmawiałem z Federico i powiedział, że można już Cię wypisać.
- To wspaniale! Najpierw pojedźmy do Francesci i Tomasa.
- W porządku.



*U Francesci i Tomasa*

- Heej Fran - Powiedziała radośnie Viola
- Cóż to moje oczy widzą, Violetta?
- We własnej osobie - powiedziała chichocząc dziewczyna.
- Dawno się nie widziałyśmy.
- Tak, dużo się wydarzyło.
- Wejdźcie do środka to pogadamy, Tomas zrobi kawę.
- Ładnie macie w domu, przemeblowaliście?
- Tak, zauważyłaś - powiedziała uśmiechając się.
- Więc tak chciałam wam dać zaproszenie na nasz ślub, który odbędzie się za dwa tygodnie.
- Co? Już? To wspaniale, życzę wam szczęścia, na pewno będziemy.
- To dobrze, bardzo zależy mi na waszym przybyciu. A zapomniałabym, czy mogłabyś przekazać jeszcze te zaproszenia dla ; Cami i Brodwaya, Maxiego i Nati, Andresa, Federica, Luci, Napo, Diego, Braco, bo nie mam czasu, a wiem, że ty się z nimi widujesz.
- Nie ma sprawy, z przyjemnością - odparła Fran.
- Leon, chodź pokaże Ci moje nowe auto - zawołał Tomas
Chłopak poszedł obejrzeć nowy samochód fałszywego kolegi:
- Leon przemyślałem to co zrobiłem wtedy i przepraszam, wybaczysz mi ?
- Dobrze, wiem, że Cię poniosło, ale nie można wytrącać kogoś z rąk.
- Przepraszam.
- Nie tylko mi to się należy, przede wszystkim Violetcie.


- Wiem o tym, muszę ją przeprosić, tylko nie przy Francesce, bo ona nie może o tym wiedzieć.


- To już będzie wasza sprawa, teraz pokaż mi ten samochód.
Fajny Volkswagen
- Dzięki
- (...)

W tym czasie dziewczyny rozmawiały:



- Fran jesteś moją przyjaciółką, muszę Ci coś powiedzieć.


- Tak, co chciałaś mi powiedzieć?
- Bo my z Leonem uprawialiśmy seks i tata się dowiedział, zaczęłam się z nim kłócić, i wybiegłam na ulicę, na środku niej stał wózek z dzieckiem, więc odepchnęłam je, ale nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu i mnie potrącił.
- Co? Dobrze, że Ci się nic nie stało, a czemu mi nie powiedziałaś nic o tym, odwiedziłabym Cię?!
- Zaraz Ci powiem, poczekaj... Gdy leżałam w łóżku, w szpitalu usłyszałam jak Leon rozmawia z lekarzem (Federiciem) i powiedzieli, że byłam w ciąży, ale poroniłam.
- Co? Bardzo mi przykro, nie przejmuj się, na pewno będziecie mieli jeszcze jedno dziecko.
- Fran, potem pogadamy, bo muszę już jechać, do Germana, muszę mu powiedzieć o tym, że będzie ślub.
- Dobrze, ale wpadnij jeszcze do mnie.
- Leon, chodź, musimy jechać! - zawołała Violetta
- Już idę! - odkrzyknął chłopak
- Musimy jechać do Germana
- Teraz?
- Tak, teraz, idź już na dwór, ja zaraz przyjdę, tylko zamienię kilka słów z Tomasem, bo coś chce ode mnie. - odpowiedziała Viola
- Dobrze kochanie.
Tomas podszedł do Violetty i powiedział jej:
- Przepraszam Cię z całego serca, po prostu mnie poniosło wtedy - powiedział chłopak
- To jeszcze nie wszystko za co masz mnie przeprosić! A to , że powiedziałeś o zaręczynach tacie? Sama to chciałam zrobić! - skarżyła się dziewczyna
- Przepraszam Cię, jestem głupi, po prostu byłem zazdrosny.
Dziewczynie zrobiło się żal Tomasa, więc mu wybaczyła i poszła do Leona.
- Wsiadaj kochanie, kierunek dom Germana - powiedział narzeczony.
- Jakiś ty zabawny - odpowiedziała chichocząc Violetta.

*W domu u Germana*

- Cześć tato! Cześć Angie, Ramallo i Olga! - wykrzyczała Violetta gdy weszła do domu.
- Cześć Violu! wykrzyknęli wszyscy z uśmiechem.
- Już Cię wypisali ze szpitala? - zapytał German
- Tak tato!
- Bardzo szybko prawda? - powiedziała Angie
- Tak. - uśmiechnęła się Viola
Po tym, wszyscy przytulili Violettę.
- Tato jest coś co chcemy Ci powiedzieć (z Leonem).
- Słucham. Chodźmy usiąść na kanapę, a nie będziemy stać - odrzekł German.
- No więc tak. Chcemy wziąć ślub już za 2 tygodnie, tato proszę nie krzycz, a za nim coś powiesz to ja mam prawo robić to co chcę, ponieważ jestem już pełnoletnia.
German był zaskoczony i nie wiedział co powiedzieć.
- Violetto przecież... - Mężczyzna w tym momencie się zaciął, ponieważ Angie i Ramallo szturchnęli go w łokieć. - To wspaniała wiadomość! Możecie wziąć ślub kiedy tylko chcecie.
- Tato, ale naprawdę nie jesteś zły?
- Nie! Naprawdę się cieszę! - po tym wszyscy się przytulili
Po chwili ktoś gwałtownie zapukał do drzwi...

Rozdział 2 - ten pierwszy raz

Violetta dzwoni po Leona, ponieważ chce mu powiedzieć o Lussi.
Gdy Chłopak był już u niej przywitali się miłosnym uściskiem  na co Viola  się uśmiechnęła.


- Dlaczego miałem przyjść?
- Chciałabym Ci powiedzieć o Lussi, znasz ją?
- Tak znam, uczę ją gry na pianinie, a co się stało?
- Jest taka sprawa. Ta dziewczyna jest siostrą Ludmily, jest ona zaniedbana, niedożywiona itp. Ma ona dużo siniaków na ciele. Nie mogłam tak tego zostawić i zadzwoniłam do opieki społecznej.
- I co dalej?
- Lussi na razie jest w domu dziecka i poprosiłam Angie i tatę, żeby zamieszkała u nas i się zgodzili.
- To wspaniale, jesteś kochana Violu!
- Rozprawa w sądzie jest za trzy miesiące, a po ślubie zamieszkamy nad oceanem w willi.
- Ale się cieszę, musimy to uczcić. 
- Co masz na myśli, nie ma nikogo w domu- dziewczyna się uśmiechnęła.
Leon nic nie odpowiedział , gwałtownie przybliżył ją do ściany i zaczął ją całować coraz to namiętniej i gwałtowniej. Chłopak rozpiął zamek w sukience Violetty i zdjął ją przez głowę dziewczyny. Narzeczony wziął ją na ręce, nie przestając się całować, kierował się w stronę sypialni. Leon leżał na Violetcie. Kobieta zdjęła ubrania chłopakowi, tak że teraz byli tylko w samej bieliźnie. Ona wiedziała, że to będzie jej pierwszy raz, więc chciała przeżyć to z osobą, którą kocha i darzy zaufaniem - ta osoba to Leon. Mężczyzna położył ją na łóżku i rozpiął jej stanik, ujrzał wtedy piersi swojej narzeczonej. Chłopak jechał niżej i niżej, aż dotarł do celu. Zdjął majtki Violetty i zaczął pieścić jej narządy płciowe. Pomacał jej sutki, które stwardniały z podniecenia oraz polizał. Violetta pojękiwała, jemu to sprawiało radość. Teraz ona przekręciła się i leżała na nim. Całowała go po szyi i jechała coraz to niżej nie przestając całować, aż dotarła do miejsca intymnego. Zdjęła bokserki Leona i tak zostali nadzy. Przez jakiś czas dotykała go po jego narządach. Mężczyzna był Podniecony. Następnie ułożyli się w pozycji „69” Dziewczyna robiła trzepot motyla członkowi Leona. A chłopak robił minetę kobiecie. Gdy Violetta skończyła, chwycił ją w talii i przyciągnął do siebie. Całowali się namiętnie. Dziewczyna przyjęła pozycję na „cztery łapy” Pomacał jej pupę i lekko klepnął. Leon, żeby było przyjemniej umieścił swojego penisa w pochwę kobiety. Violetta pojękiwała, chłopak czuł, że robi to dobrze. Potem zmienili pozycję. Mężczyzna leżał na plecach, kobieta usiadła mu się na członka, robiąc to jeszcze szybciej i gwałtowniej. Po jakimś czasie doszli, z penisa Leona wyleciała sperma. Oblał nią Viole między piersiami. Odpoczęli chwilę i potem kochali się znowu do utraty tchu.Viola wydawała z siebie tak głośne dźwięki, że na ulicy było słychać hałas. German wracał wtedy do domu i usłyszał te jęki. Nie chciał im przeszkadzać, bo wiedział co robią. 
Gdy Leon i Violetta skończyli, Violetta jak by nigdy nic zeszła na dół, żeby sprawdzić czy tata już jest.
Wściekły German czekał już na wyjaśnienia Violetty. 
- O nareszcie skończyliście! - wykrzyknął mężczyzna!
Dziewczynie zrobiło się gorąco, na myśl, że ojciec się dowiedział.
- Ale o co Ci chodzi? - Violetta powiedziała to udając, że nic nie wie.
- Dobrze wiesz moja panno! Jesteście jeszcze za młodzi, żeby to robić!- Tato mam 19 lat, mówię Ci to już któryś raz, i mogę robić co chcę! Chciałam wreszcie dowiedzieć się jak smakuje  „Zakazany Owoc” A skąd w ogóle wiesz o tym? Masz podsłuch? - Nie potrzebuję podsłuchu! Przez to, że tak głośno jęczałaś słychać Cię było na ulicy, a wtedy akurat wracałem do domu! - To jest naturalna rzecz tato!- Masz szlaban, koniec! Nie wyjdziesz za mąż za Leona! - Powiedział zezłoszczony mężczyzna
Violetta wybiegła z płaczem z domu, a za nią Leon. Dziewczyna zauważyła dziecko w wózku, które było na środku ruchliwej ulicy. Chciała je uratować więc pobiegła, lecz nie zauważyła nadjeżdżającego samochodu. Leon krzyknął : „Uważaj!” Niestety było za późno, Viola zdążyła popchnąć wózek z dzieckiem, jednak nie zdążyła uratować samą siebie. Samochód ją potrącił, Leonowi serce zaczęło bić szybciej. Podbiegł do dziewczyny i zobaczył czy serce bije. Nie miała tętna, Leon szybko zadzwonił po pogotowie. Kierowca auta nie zatrzymał się i pojechał dalej, ale na szczęście chłopak zapamiętał rejestrację.
*Po 5 minutach pogotowie przyjechało*
Pogotowie przyjechało i zabrało nieprzytomną dziewczynę. Leon jechał razem z nią, podczas jazdy karetką zadzwonił do Germana.

- Dzień Dobry. Mówi Leon.
- Dzień Dobry Leonie, coś się stało?
- Niech Pan usiądzie.
- No dobrze, siedzę. Co się stało?
- Jadę właśnie karetką z Violettą, zrobiła dobry uczynek dziecko w wózku było na środku ulicy. Viola chciała je uratować, zrobiła to, ale nie zauważyła, że za nią jedzie szybkie auto. Potrąciło ją, ale dziecko uratowała.
- O Mój Boże, dziękuję że zadzwoniłeś. Zaraz tam pojadę.
- Kierowca się nie zatrzymał i pojechał dalej, ale na szczęście zapamiętałem rejestrację, więc możemy zgłosić to na policję. Viola jest w śpiączce. Dojeżdżamy, muszę kończyć. Do widzenia. - chłopak cały czas miał smutek w głosie.
- Do widzenia.
*W szpitalu*
Szybko zawieźli dziewczynę na salę. Federico (ponieważ był lekarzem) zbadał ją i reanimował. Niestety dziewczyna się nie obudziła.. Zrobił to drugi raz znowu się nie obudziła. Leon zaczął płakać, tak samo jak German, Olga i Ramallo (jechali z Germanem)

Rozdział 1 - nowa w rodzinie

Violetta obudziła się u Leona w domu. Chłopak już nie spał, tylko leżał i myślał nad czymś. Violetta spojrzała na godzinę – była już 10:00 i zapytała:
-Leoś, nie śpisz?
-Nie, już nie śpię od 1 h.
-To może pójdziemy na śniadanie?
-Najpierw coś jeszcze. – chwycił dziewczynę i tak 10 minut przewracali się po łóżku namiętnie całując.
-Wiesz to była piękna chwila. – powiedziała dziewczyna.
-Taaaaak. – odpowiedział. - ale mam ochotę na coś więcej - powiedział rozkosznie
-To teraz idziemy na śniadanie?
-Ok. 
Leon zrobił jajecznice i zaczęli jeść:
-  Mhh.. Pyszna jajecznica - powiedziała Viola
- Dzięki, starałem się.
- Choć mógłbyś dodać troszkę więcej soli - powiedziała chichocząc
- Wiedziałem, że czegoś się doczepisz. Wiadomo, że ty robisz lepsze 
- Ale mi schlebiasz, ale ty też jesteś nie złym kucharzem
Rozmowę ich przerwał dzwoniący telefon dziewczyny:
- Ktoś dzwoni muszę odebrać, przepraszam Cię na chwilę.
To tata? Co on by chciał teraz..?
 - Violu, masz do mnie przyjść z Leonem w tej chwili! -powiedział zaniepokojony German
- Tato, ale co się stało? - Powiedziała wystraszona Viola
Nic nie odpowiedział, Viola usłyszała tylko dźwięki rozłączonego telefonu.
- Co jest Violu? Co taka mina? - Powiedział zmartwiony chłopak
- Bo German dzwonił i kazał nam szybko do niego przyjechać!
- Ale co się stało? 
- Nie wiem, gdy się o to spytałam od razu się rozłączył 
- Dobrze, podwiozę Cię moim motorem, wsiadaj
- Jak dobrze, że mam Ciebie














*W domu u Germana*
- Nareszcie jesteście! - Wykrzyknął German
Czemu nie powiedziałaś o zaręczynach? To jeszcze nie czas na ślub! Masz dopiero 19 lat!
- Tato mam 19 lat! Jestem już dorosła i sama mogę podjąć już decyzje! A o zaręczynach chciałam Ci powiedzieć już wkrótce, ale ty musiałeś już zepsuć niespodziankę i się dowiedzieć.. Choć i tak to nie była by dla Ciebie niespodzianka, bo nie cieszysz się moim szczęściem i nie możesz zrozumieć, że nie jestem już małą dziewczynką. A w ogóle od kogo wiesz o naszych zaręczynach?
Violetta spojrzała na Leona wściekłym wzrokiem. Myślała ona, że to Leon powiedział o zaręczynach.
- Violu! To nie twoja sprawa kto mi powiedział - odpowiedział German
- Ale tato, mam prawo wiedzieć!
- No dobrze powiem Ci.. To był ... Tomas
- Tomas? To na pewno nie on, przecież on by nie mógł - zdziwiła się Viola
Leon wtrącił się i powiedział: Violetto teraz wiesz jaki jest on na prawdę, ciągle go bronisz, i widzisz co on teraz robi? Nie może tego zrozumieć, że ty go nie chcesz..
- W sumie tak, nie odzywam się do niego! Zawiódł mnie pod każdym możliwym względem.
 Tato, a co do zaręczyn, my z Leonem po ślubie przeprowadzamy się do domu nad oceanem. 
- Violetto ty przecież jesteś za młoda!
- Ojcze, chyba już rozmawialiśmy na ten temat, a ty znowu swoje...
- No dobrze, dobrze, przepraszam.. Wiesz, przez te 19 lat mieszkałaś ciągle w moim domu, jak odejdziesz będzie mi Ciebie brakowało. 
- Tato, musisz się pogodzić z moją decyzję, będę Cię odwiedzać.
- Ale pamiętaj...  Dzwoń do mnie codziennie, jak będziesz tam mieszkać
- Spokojnie, a teraz muszę już iść do Studia, przecież muszę uczyć śpiewu tych nastolatków.
- Nie zostaniecie dłużej? Olga zrobi obiad
- Nie mogę, zjem w Studio

*W Studiu*
Violetta idąc korytarzem spotkała  młodszą siostrę Ludmily "Lussi" Nie wyglądała ona codziennie. Ubrania były poszarpane, na ciele widniały siniaki, zadrapania i inne.
- Lussi, czy coś się dzieje u Ciebie w domu? Na całym ciele masz siniaki i zadrapania
- Nie, ja tylko się przewróciłam - odpowiedziała Lussi
- Chyba będę musiała wezwać twoich rodziców
- Ale ja ich nie mam.. Mieszkam z Ludmilą
- No to wyjaśnij mi dlaczego masz takie urazy na ciele
- No, bo to przez Ludmile. Nie daje mi w ogóle pieniędzy, rzeczy noszę stare. Jak nie posprzątam to mnie bije. I w ogóle za wszystko.
- Lussi, nie wiedziałam, że aż tak cierpisz. Będę zmuszona zgłosić to do opieki społecznej - powiedziała stanowczo Violetta.
- Violetto proszę nie rób tego! 
- Muszę, tak tego nie zostawię.

#Violetta dzwoni do Opieki Społecznej#
- Dzień dobry opieka społeczna, w czym mogę pomóc?
- Witam, tu Violetta Castillo. Chciałabym aby pani odwiedziła dom Ludmily Ferro.
- Dlaczego ? Co takiego tam się dzieje?
- Ta Kobieta bije i nie dba o swoją młodszą siostrę
- Dobrze, zaraz wyślemy jakiegoś pracownika.

*Po jednej godzinie w domu u Ludmily*
- Dzień dobry. Zastałem Ludmilę Ferro?
- Tak to właśnie ja! Chce pan autograf? Może jakiś koncert?
- Nic z tych rzeczy. Jestem pracownikiem opieki społecznej, musimy przeszukać pani dom.
- Czego szukacie po moim domu przyjechaliście po moją głupią siostrzyczkę? - Ludmila złośliwie się zaśmiała
- Tak i po panią również.
- Ja nigdzie nie idę.
- Owszem pójdzie pani, ale nie teraz, gdy będzie rozprawa o miejsce zamieszkania Lussi, to przyjdziemy po panią, ponieważ widać jak pani znęca się nad swoją siostrą.
- A bierzcie sobie ją gdzie chcecie, nie potrzebuje jej. A ja nigdzie nie pójdę.
- Jak pani nie pójdzie to wyciągniemy panią siłą.


*Gdy Violetta była już w domu*

Gdy Violetta była już w swoim pokoju, zadzwonił do niej telefon. Była to opieka społeczna:
 - Tak słucham?
- Witamy tu opieka społeczna, byliśmy u pani Ferro.
- I co się dowiedzieliście?
- Będzie rozprawa w sądzie, ponieważ trzeba znaleźć mieszkanie dla Lussi.
- Dobrze, zjawię się na niej.

Gdy Violetta rozłączyła się, wpadła na pewien pomysł, powiedziała już Angie, która się zgodziła. Teraz musi jeszcze powiedzieć to Germanowi:

- Tato, mam pewien pomysł. Bo jest taka dziewczyna, która jest bita przez swoją siostrę Ludmile. Będzie rozprawa gdzie ma ona zamieszkać, bo szukają dla niej mieszkania. Zgodzisz się, żeby zamieszkała z nami? Inaczej zamieszka w domu dziecka, i nie będzie jej tam przyjemnie. Ma 15 lat. Miałbyś swoją drugą pociechę! Na pewno ją polubisz
- No nie wiem.. Nie znamy jej w ogóle.
- Tatoo.. Proszę Cię!
- No dobrze, w sumie to niezły pomysł.
- Dziękuję Ci tatku! - powiedziała radośnie Violetta.
Gdy Ramallo i Olga się o tym dowiedzieli, zaczęli świętować.

PROLOG 00 - wyjdziesz za mnie

Gdy słońce zachodziło i stykało się z morzem, Leon i Violetta szli za rękę po piaszczystej plaży.
W pewnej chwili Leon zatrzymał się i powiedział :


- Violu, znamy się już dwa lata i zdobyłem się na odwagę, żeby zapytać Cię o coś ważnego. Wiele razy mi się to nie udało z różnych przyczyn. Jedną z nich było i to, że bałem się twojej reakcji na to, ale przemyślałem to i nie mogę z tym czekać.
Viola domyślała się już o co chodzi Leonowi, ale nic nie mówiła, bo nie chciała zepsuć niespodzianki Leona.
Leon uklęknął przed Violettą i z jego ust wydobyły się słowa:

- Violetto, czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?
Violetta zaniemówiła, nie wiedziała co powiedzieć. Serce zaczęło jej bić szybciej. Potem ocknęła się i powiedziała:
- Tak, Leonie!  Kocham Cię!
Leon wziął ją na ręce przytulił i namiętnie pocałował.
Nie opodal  przechodził Tomas, z zamówieniem (pizza). Słyszał jak Leon oświadcza się Violetcie, był bardzo zły. Tomas podszedł do nich ze świadomością, że już nigdy nie zdobędzie Violetty. Ciemny brunet podszedł do Leona i wytrącił Violettę z jego rąk. Dziewczyna upadła na piasek i zaczęła szlochać. Leon podniósł Viole i położył ją na leżaku, który znajdował się obok. Pocałował ją w policzek i zostawił na chwilę. Nie myślcie, że Leon potraktował Tomasa jak powietrze. Gdy wstał zaczął gonić uciekającego Tomasa. Hiszpan dogonił Chłopaka. Ze złości uderzył go z pięści. I pobiegł do Violetty. Tomasowi nic się nie stało. Gdy Leon był już przy Violetcie zaproponował jej wspólną romantyczną kolację. Violetta się zgodziła
- Leonie, Tomasowi nic nie jest?
- Ty się jeszcze o niego martwisz? Przecież zepchnął Cię, mogło Ci się coś stać
- Masz rację..
W domu u Verdasów:
Leon przygotował kurczaka i zapalił świece, odsunął krzesła i zaczęli jeść. 
Po kolacji - Violetta miała nocować u Leona, więc poszli do sypialni 
- Violu, jesteśmy już razem dwa lata, może spędzimy ze sobą ten pierwszy raz.
- Nie mogę.
- Violu, dlaczego? Nie kochasz mnie, boisz się?
- Nie, nic z tych rzeczy ! Jakby Ci to powiedzieć, mam okres, dlatego jak Tomas mnie wytrącił z twoich rąk  nie mogłam się podnieść, bo mnie bolał brzuch.
- Rozumiem, przepraszam.
- Ale nie jesteś zły?
- Jak bym mógł być na Ciebie zły, przecież jesteś moim całym światem.
- Kocham Cię
- Ja ciebie bardziej
I tak sprzeczali się przez kolejne pięć minut.